Inflacja bije kolejne rekordy – według szybkiego odczytu GUS wyniosła w październiku 6,8%. W odpowiedzi Rada Polityki Pieniężnej po raz drugi w ciągu miesiąca podniosła stopy procentowe. Miesiąc temu o 0,5%, dzisiaj o 0,75%. Czy to przyniesie skutek? Moim zdaniem nie. Dlaczego? O tym poniżej.

Co się zmieniło?

Od mojego ostatniego wpisu o inflacji minęło sześć tygodni. W tym czasie nastąpiły dwie istotne zmiany:

  • inflacja wystrzeliła powyżej najgorszej prognozy NBP – w lipcu NBP przewidywał, że z 90% prawdopodobieństwem nie będzie więcej niż 6% w tym roku. Teraz słyszymy już, że może to być raczej 7-8% na przełomie roku
  • RPP w tym czasie wbrew własnym zapowiedziom nagle zaczęła gonić uciekającą inflację. I zaczęła to robić bardzo pośpiesznie.

Jednak pomimo tych dwóch podwyżek, realnie niewiele się nie zmieniło. Policzmy to bardzo prosto (w lekkim uproszczeniu) w odniesieniu do inflacji konsumenckiej (CPI):

  • początek września: stopa referencyjna 0,1%, inflacja 5,5% – złotówka traci na wartości 5,4% rocznie
  • początek października: stopa referencyjna 0,5%, inflacja 5,9% – złotówka traci na wartości 5,4% rocznie
  • początek listopada: stopa referencyjna 1,25%, inflacja 6,8% – złotówka traci na wartości 5,55% rocznie

Dla konsumentów realne oprocentowanie oszczędności w polskich złotych jest tak samo głęboko ujemne, jak było. Obie podwyżki pozwoliły zaledwie nie przekroczyć progu ok. -5,5%. Jednak dzisiejsza stopa referencyjna wciąż wspiera inflację, i robi to równie mocno jak w sierpniu! RPP wciąż nie wychodzi przed szereg. Aby stłumić inflację, potrzeba będzie czegoś więcej – czyli podwyżek stóp na poziomie wyższym niż wzrost inflacji.

Dla pełnego obrazu możemy też policzyć drugi wariant względem inflacji bazowej (czyli tych cen, na które polski bank centralny ma w teorii większy wpływ, po wyłączeniu cen żywności i energii):

  • początek września: stopa referencyjna 0,1%, inflacja bazowa 3,9% – złotówka traci na wartości 3,8%
  • początek października: stopa referencyjna 0,5%, inflacja bazowa 4,2% – złotówka traci na wartości 3,7%
  • początek listopada: stopa referencyjna 1,25%, inflacja bazowa 4,5% – złotówka traci na wartości 3,25%

Tu jest odrobinę lepiej, ale realna zmiana jest wciąż bardzo delikatna. Zacieśnianie polityki pieniężnej byłoby łatwiejsze w chwili, kiedy inflacja bazowa nie ucieka.

Co jeszcze się nie zmieniło?

  • komunikacja Rady. Dwa miesiące temu usłyszeliśmy, że w tym roku nie będzie żadnych podwyżek, a chwilę później nastąpiła podwyżka stopy referencyjnej o 0,4%. Miesiąc temu słyszeliśmy, że po podwyżce „aż” o 0,4% kolejna podwyżka będzie dopiero w nowym roku. Równe dobrze mogliśmy niczego nie usłyszeć, albo wylosować sobie następne posunięcie RPP za pomocą rzutu kością
  • reaktywność zamiast przewidywania. Dzisiejsze podwyżki stóp odbieram jako głęboko spóźnioną próbę nadgonienia straconego czasu (0,75% już po miesiącu, zamiast obiecywanego 0,25% w przyszłym roku!)

Po co nam inflacja?

Jednym z impulsów do tego, co piszę, jest to, co usłyszałem dziś w wiadomościach TVP. Pewien ekspert powiedział dziś: „albo wyższa inflacja, albo wyższe bezrobocie”. W sensie: inflacja na poziomie 6,8% jest konsekwencją pompowania publicznych pieniędzy na rynek pracy. No przepraszam, ale to jest racjonalizacja, a nie poważna analiza. Gdyby wierzyć w cytowany komentarz, to na tej zasadzie inflacja 15% będzie oznaczała bezrobocie 2%, a inflacja 50% – bezrobocie 0%. Absurd.

NBP i Rada Polityki Pieniężnej po to mają modele statystyczne, aby przewidywać, jakie będą m.in.  konsekwencje ekspansywnej polityki fiskalnej rządu. I aby reagować zawczasu. Owszem, programy pomocowe w okresie pandemii pomogły utrzymać wiele miejsc pracy. Ale to było ponad rok temu. Przez ten rok RPP utrzymywała stopę referencyjną na bardzo niskim poziomie – czy naprawdę  musiała być tak głęboko ujemna w ujęciu realnym? I przegapiła moment, w którym inflacja (także ta bazowa, niezależna od szoków zewnętrznych) wyrwała się spod kontroli.

Ostatnie podwyżki stóp to pogoń za uciekającym pociągiem, a nie świadoma polityka wspierająca niskie bezrobocie. RPP zbiera konsekwencje wspierania polityki gospodarczej rządu z pierwszeństwem przed stabilnością pieniądza. Na inflacji wygrywa rząd, któremu rosną wpływy z podatków. Tracą obywatele, którzy mogą mniej kupić i którym ubywa oszczędności. Dlatego właśnie inflacja jest nazywana ukrytym podatkiem. Od 2017 roku RPP konsekwentnie utrzymywała stopy procentowe poniżej inflacji, i w ten sposób wspierała zyski rządu kosztem oszczędności obywateli.

Co dalej?

Kolejne szybkie podwyżki stopy referencyjnej, tak aby zmniejszyć realnie głęboko ujemne oprocentowanie depozytów. Zapewne o kolejne ok. 2% w ciągu kilku miesięcy.

Spirala cenowo-płacowa. Rosnące ceny skłaniają pracowników do negocjacji podwyżek. Pracodawcy przerzucają wyższe koszty pracy na klientów, podnosząc ceny. Co skłania pracowników do negocjacji podwyżek, co skutkuje kolejnymi wzrostami cen, itd. Inflacja bazowa jeszcze przed pandemią przekraczała cel NBP (1,5 – 3,5%), a teraz powróciła do szybkich wzrostów po pandemicznej przerwie. RPP zaczęła gonić inflację dopiero w momencie, w którym widzi ją każdy robiący zakupy w sklepie. Obawiam się, że na tym etapie jest już za późno, aby powstrzymać powszechne oczekiwanie dalszych wzrostów cen.

A potem stagflacja: spowolnienie gospodarcze połączone z wciąż rozpędzoną inflacją.

Obym się mylił.

Podsumowanie:

  • Od 2017 roku RPP konsekwentnie utrzymywała stopy procentowe poniżej inflacji, i w ten sposób wspierała zyski rządu kosztem oszczędności obywateli
  • Ostatnie dwie podwyżki stopy referencyjnej niczego nie zmieniają pod tym względem, że realne oprocentowanie oszczędności jest podobnie ujemne pomimo tych podwyżek. W związku z tym potrzebne będą kolejne podwyżki, aby zatrzymać inflację
  • Daje to podstawę do oczekiwania spirali cenowo-płacowej w perspektywie najbliższego roku.

Zwiększaj niezależność finansową

Zapisując się na newsletter otrzymasz 10 darmowych kalkulatorów i jako pierwszy dostaniesz informacje o najnowszych artykułach. Korzystaj z podpowiedzi sprawdzonych rozwiązań, dzięki którym podejmiesz decyzję i zaczniesz poprawiać swoją sytuację finansową. Wpisz swoje imię i adres e-mail, a potem kliknij na poniższy przycisk:

Przeczytaj także:

  • Inflacja wciąż rośnie. Jak chronić pieniądze? Inflacja w sierpniu 2021 r. wyniosła 5,5%. Tymczasem stopy procentowe są bliskie zeru, oprocentowanie depozytów szoruje po dnie i oszczędności obywateli już dzisiaj tracą na wartości po 5% rocznie. Jak można chronić pieniądze przed inflacją w takich warunkach?
Podziel się tym artykułem ze znajomymi! W tym celu kliknij w ikonkę po lewej stronie. Jeśli artykuł był dla Ciebie wartościowy, to bardzo proszę, abyś zostawił komentarz. A jeśli chcesz łatwiej oszczędzać czas i pieniądze, zajrzyj na stronę "Polecam".